sobota, 24 kwietnia 2010
Wkrótce poród. Za dni kilka poznam drugiego synka.

Kolejny poród.

Lada dzień urodzi mi się kolejny synek. Moje drugie dziecko, mój drugi syn i czwarte dziecko w moim domu. Wszyscy siedzimy jak na szpilkach. Od dłuższego już czasu nie miałem alkoholu w ustach, bo jak moja partnerka wyskoczy mi z tekstem, że to już to lepiej, żebym nie był na rauszu, bo nikt inny nie zawiezie jej do szpitala.

Z resztą pamiętam jak to było niecałe 3 lata wcześniej, gdy rodził mi się pierwszy syn. Pojechaliśmy do Warszawy na zakupy i w sklepie, żona moja stwierdziła, że czuje jakieś bóle. Toteż udaliśmy się do szpitala, gdzie zbadał ją lekarz, po czym spokojnie stwierdził, że do porodu to jeszcze z 2 tygodnie. Zatem wróciliśmy do domu, ja chwyciłem browarka i szybciutko go obaliłem. Potem mała drzemka, a potem mała pobudka. Żona spokojnie mi oznajmiła, że już się zaczęło. Poszły jej wody i żebym się zbierał.

Dowiozłem małżonkę do szpitala oddalonego o ok. 10 km i po paru godzinach byłem już szczęśliwym ojcem. A browarek? Może i wywietrzał, ale na szczęście nie musiałem się o tym przekonywać dmuchając w balonik.