Blog > Komentarze do wpisu
Dom na wariackich papierach

Domowe wariatkowo.

 

Już pisałem, że krzyki i wrzaski to muzyka codzienna w moim domu. No cóż, jak się ma troje dzieci i czwarte w drodze, to rzeczywiście czasem szału można dostać. Każde dziecko ma inni charakter i inne potrzeby, ale jak na złość wszystkie chcą je zaspokajać naraz.

No dobra. Ale czy można jakoś temu zaradzić? Teoretycznie tak. Można wrzasnąć na szczeniaki i wtedy jest spokój. Czasem to nawet i minutę posiedzą grzecznie. Można też spróbować z nimi porozmawiać. No tak może i 14-latka coś tam zakuma, pod warunkiem, że zrobi to i 12-latka, a ta i owszem też zrozumie, ale na pewno pierwsza się nie zamknie, bo musi to zrobić starsza. A tłumaczenie 3-latkowi? On kiwa główką, ze tatę doskonale rozumie i że się z nim zgadza. Więc jak tylko kończę z nim rozmowę, to chłopak się odwraca i z krzykiem leci do siostry. No tak.

Ostatnio żyje rytmem szkoły. Cieszę się jak są zajęcia i ze zgrozą patrzę na zbliżające się wakacje, weekendy i inne wolne dni.

Na szczęście dzieci dorastają i coraz częściej chcą się bawić same, czy to na podwórku, czy u sąsiadki, czy gdziekolwiek indziej. Więc jak tylko wszyscy wyjdą, siadam szczęśliwy na swoim fotelu i zaczynam się delektować ciszą. Spojrzę tylko przez okno, co robią maluchy, albo zadzwonię do sąsiadki, czy już dotarły szczęśliwie. Może jeszcze się dowiem, czy czegoś nie potrzebują. Może się za cienko ubrały. Może jakiś pies lata i się boją. Może…

Dobra, dobra. Siadam się delektować spokojem.

Siadam…

…ale ta cisza jest denerwująca!

sobota, 27 marca 2010, piefkej

Polecane wpisy