Blog > Komentarze do wpisu
Niemowlak
Kiedy zaczyna sie proces wychowywania dzieci? Gdy zaczynają rozumiec co się do nich mówi, czy może kiedy same już dobrze mówią, a może gdy pójdą do przedszkola, a może jeszcze w brzuchu mamy? Wszystko zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem wychowania.

Niemowlak.

Mój syn urodził się w terminie. Byłem na sali porodowej podczas porodu. Jest to ważny etap w życiu noworodka, ponieważ musimy zdać sobie sprawę z faktu, że proces wychowawczy zaczyna się tak naprawdę jeszcze w łonie matki. Na późniejsze cechy naszego potomka ma ogromny wpływ samopoczucie matki przez cały okres ciąży, a zwłaszcza podczas samego porodu. Zatem jeśli otoczymy ją właściwą troską i zapewnimy względne poczucie bezpieczeństwa, to podświadomie przeniesie te pozytywne cechy na swoje dziecko. Przyznaje się od razu, chociaż jestem twardzielem i widok krwi nie robi na mnie wrażenia, to niewiele brakowało abym zemdlał. Ale ostatecznie wytrzymałem i pierwszy zobaczyłem swego syna jak pojawił się na świecie.

Ponieważ niebyło szczególnych komplikacji podczas porodu i dziecko było w pełni zdrowe, to o ile dobrze pamiętam, oboje wraz z mamą opuścili szpital po 3 dniach. Jeśli się komuś wydaje, że w tych pierwszych dniach czy miesiącach niemożna mówić o jakimkolwiek wychowaniu to jest w błędzie. Jak wyżej wspomniałem wychowanie się zaczyna już w łonie matki, a po porodzie musimy przelać na potomka jak najwięcej miłości. Od tego jak często będziemy brać go na ręce, jak szybko będziemy reagować na jego płacz i w jaki sposób będziemy się do niego uśmiechać i mówić będzie zależało później jego zachowanie. Nasze własne cechy genetyczne takie jak nerwowość czy strachliwość mogą zostać przeniesione na dziecko, ale będą spotęgowane lub zminimalizowane zależnie od tego jak będziemy się do niego odnosić w tych pierwszych dniach. Im dziecko jest starsze tym więcej naszych cech będzie od nas przejmowało poprzez sposób naszego zachowania. Dlatego warto uzbroić się w cierpliwość i jak najrzadziej krzyczeć i denerwować się. Należy reagować w miarę możliwości jak najszybciej na każdy jego płacz. W moim przypadku było to ułatwione, ponieważ do przytulania malca nigdy nie brakowało rąk. Jak nie sami to obie jego siostry albo dziadkowie, aż się rwali do tego. W efekcie pomimo złych przeżyć matki dziecka z poprzedniego małżeństwa (ciągłe kłótnie i zastraszanie przez byłego męża i jego kochankę), które ciągną się do dnia dzisiejszego, nasze wspólne dziecko nie okazuje szczególnych cech strachliwości czy nerwowości. Oczywiście czasem się boi i pokaże złość, ale na pewno nie jest to pozostałość genetyczna po okresie ciąży, a jeżeli nawet to wpływ był minimalny.

Bez wątpienia mały Kamilek, bo tak ma na imię mój syn posiada część cech matki i moich. Po mnie mógł odziedziczyć nerwowość i ciekawość, a rzeczywiście te cechy czasem widać. Natomiast po mamie zapewne odziedziczył zainteresowanie samochodami i muzyką, bo tylko autkami lubi się bawić, a gdy usłyszy muzykę to natychmiast kręci tyłeczkiem. Co prawda posiada klocki, misie, zabawki edukacyjne, ale zawsze w pierwszej kolejności wybiera samochodziki. Jednak o tym później, a za chwilę o zasadach wychowywania w pierwszych dniach życia.

Małe podsumowanie powyższego tekstu:

-        Dziecko zaczyna się wychowywać tuż po poczęciu zapewniając przyszłej mamie jak najlepsze warunki psychiczne

-        Obecność ojca przy porodzie może pozytywnie wpłynąć na przyszłe cechy naszego potomka, gdyż zmniejsza się stres matki, co ułatwia sam poród i wpływa pozytywnie na noworodka

-        Nasze cechy charakteru przenoszone genetycznie na potomka mogą wpłynąć na jego cechy, ale mogą one być kształtowane poprzez nasze późniejsze podejście do dziecka.

Jak zatem postępować w pierwszych dniach?

Dziecko w tym okresie dużo śpi i dużo je. Jednak, kiedy się obudzi powinien jak najczęściej widywać swoich najbliższych. Ciepło matki, uśmiech ojca i ich głosy skutecznie wyciszają lękliwość. Im częściej dziecko jest uśmiechnięte tym lepiej. W tym okresie nie należy krzyczeć i szarpać niemowlaka. Jeśli już dojdzie do kłótni pomiędzy rodzicami, to należy się wykazać zdrowym rozsądkiem i w miarę możliwości oddalić się od niego i wyciszyć się nieco. Zdaje sobie sprawę, że w życiu codziennym pomiędzy parą dorosłych zawsze może dojść do nieporozumień. Chociaż mnie to nie dotyczy, mimo iż jestem osobą nerwową. A to z prostej przyczyny, bo po pierwsze jestem osobą z zasadami i przedkładam to nad inne cechy. I podstawową zasadą mojego życia jest nie przenoszenie swojej złości na inne osoby bez względu na to, w jakim stopniu są one odpowiedzialne za mój stan. Gdy się zdenerwuję, to natychmiast szukam sposobu na wyciszenie np. w krzyżówkach logicznych lub słuchając specyficznej muzyki. Swego czasu przypadła mi do gustu teza mojego przyjaciela, tudzież wielkiego nerwusa, który zwykł mawiać:

złość to mszczenie się na własnym zdrowiu za czyjąś głupotę”.

Efektem takiego myślenia jest fakt, że w ciągu pierwszego roku bycia razem z obecna partnerką była tylko jedna kłótnia, w kolejnych latach było ich więcej, gdzieś tak nawet i raz na m-c, ale żadna nie trwa dłużej jak 5-10 min. Jeśli się komuś wydaje taki związek nudny to zapewniam go iż jest w błędzie. Dorośli inteligentni ludzie potrafią urozmaicić sobie życie tak, aby było ono dosyć ciekawe.

Wracając jednak do dziecka, to powinniśmy mu zapewnić w miarę dużo powodów do częstego uśmiechania się. Przytulając, uśmiechając się, trzęsąc grzechotkami, dbając o prawidłowe żywienie i higienę. Wszystko, co sprawi, że będzie się ono uśmiechało jest konieczne. Mimo wszystko takie dziecko będzie dużo płakało, jednak niewolno nam wychodzić z założenia, że nic mu się nie stanie jak chwilkę dłużej popłacze, bo akurat nam nie chcę się wstać z fotela lub z łóżka. W okresie pierwszych miesięcy należy reagować w miarę jak najszybciej, a efekty tego zobaczymy później. W moim przypadku było tak, że jak tylko malucha lekko usłyszeliśmy, to natychmiast wokół niego pojawiało się stado osób chętnych do zaspokojenia jego i swoich potrzeb przytulania. Momentami nie wiedziałem czy mam w domu dziecko, tak było cicho. Dzisiaj to cudowne dziecko, prawie zawsze uśmiechnięte, potrafi się bawić samo i nie przeszkadzać nikomu. Wg mnie nie sprawia żadnych kłopotów. Co prawda siostry czasem ponarzekają, ale to już kwestia indywidualnego podejścia każdego z domowników.

 

niedziela, 14 lutego 2010, piefkej

Polecane wpisy